Dni/Days Philip Larkin

Autor: Wioletta Grzegorzewska, Gatunek: Przekład, Dodano: 04 kwietnia 2011, 00:51:42
Philip Larkin 
 
Dni
 
Dlaczego są dni?
Mijają, budząc nas
Po czasie, na czas.
Szczęśliwi w nich,
Gdzie możemy żyć,
Jeśli nie w dniach?

Ach, kto odpowiedź już zna,
Wzywa księdza lub doktora
W swych długich płaszczach
Biegnących przez pola.


2011

 

Philip Larkin

 

Days 

 

What are days for?

Days are where we live.

They come, they wake us

Time and time over.

They are to be happy in:

Where can we live but days?

 

Ah, solving that question

Brings the priest and the doctor

In their long coats

Running over the fields.

 

The Withsun Weddings, 1964

Komentarze (40)

  • what are days for znaczy po co są dni

  • Wiem, co znaczy pierwszy wers. Specjalnie wybrałam inne rozwiązanie. W słowie 'dlaczego' mieści się więcej.

  • Poza tym pierwsze trzy wersy mają dzięki temu bardziej płynny rytm.
    3 + 2
    3 + 3
    3 + 2

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 01:25:14

    No dobrze, ale co z tym bring w 2. zwrotce. Ja zawsze myślałem, że chodzi o 5. znaczenie wg Webstra z 1828 roku:

    http://machaut.uchicago.edu/?resource=Webster%27s&word=bring&use1913=on&use1828=on

    czyli, że dni sprawiają, że ci panowie po łąkach tentego.

  • Moim zdaniem w tym wersie 'bring' oznacza 'posyła, sprowadza'.

  • Dni



    Po co są dni

    To w dniach żyjemy.

    Przychodzą, budzą nas

    Raz za razem.

    Są, aby być w nich szczęśliwym:

    Bo gdzie żyć, jeśli nie w dniach?



    Ach, szukanie odpowiedzi na to pytanie

    Sprowadza księdza i lekarza;

    Biegną przez pola

    W długich płaszczach.



    przeł. Jacek Dehnel, 2008



    Dni


    Po co są dni?

    To w dniach mieści się nasze życie.

    Jeden po drugim nastają

    I budzą nas ze snu.

    To w nich ma nam być dobrze:

    Gdzie żyć, jeśli nie w dniach?



    Ach, znaleźć na to odpowiedź,

    A zaraz zjawia się ksiądz

    I lekarz - obaj pędzą

    W długich płaszczach przez pola.



    przeł. Stanisław Barańczak, 1991



    Dni


    Po co są dni

    Są formą naszego życia

    Przychodzą i budzą nas

    regularnym rytmem.

    Dni są po to, abyśmy smakowali w nich szczęście.

    Gdzież indziej możemy żyć, jak nie w dniach?

    Rozwiązywanie tego problemu

    sprowadza księdza i lekarza

    w powłóczystych kitlach

    biegnących przez pola.



    przeł. Tadeusz Rybowski, 1974

  • wzywać pomocy, wzywać doktora, wzywać księdza

  • Dni

    Na co zdadzą się dni?
    Są po to by w nich żyć
    Przychodzą, budzą nas
    Jeden po drugim.
    Są po to by dać szczęście:
    Gdzie żyć jeśli nie w dniach?

    Ach, odpowiedź na to pytanie
    Przynosi klecha z lekarzem,
    Którzy biegną przez pola
    W swoich kapotach do ziemi.

  • wzywać Dehnela

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 07:31:24

    No tak, ale ten wiersz w drugiej zwrotce to jest taki pun. Jak nie ma tego zaskoczenia, wynikającego z podanego przeze mnie rozwiązania, to wychodzi naleśnik, a nie wiersz.

    • m c
    • 04 kwietnia 2011, 08:51:27

    Może jeszcze śpię, ale nie widzę w Pani tłumaczeniu odniesienia do: Days are where we live.

    Problem msz polega na tym, że: that question brings sb running... - i tu raczej winno się szukać tłumaczenia - msz. P.Rybowski i P.Dehnel byli najbliżej.

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 08:55:41

    Oksfordzki, to nawet podaje taki przykład:

    Their screams brought people running (na ich krzyki zbiegli się ludzie) from all directions.

    Ale właśnie "da liegt der Hund begraben" - w powyższym zdaniu jest "from", które wskazuje jednoznacznie kierunek. U Larkina kierunku nie ma wskazanego i lekarze z pastorami powinni biec w kierunku nieokreślonym.

    • m c
    • 04 kwietnia 2011, 09:11:41

    Pytanie w wierszu brzmi: po co są dni. Z ostatniej strofy msz wynika, że "rozwiązania" tej kwestii tak naprawdę nie ma, czy też jest ono połowiczne: czy to w chwili, powiedzmy, słabości (choroba, lekarz) - wtedy doceniamy "dni" naprawdę, czy to w chwili śmierci (ksiądz) - rozwiązanie jest poza "standardowym", ludzkim rozumieniem.
    Stąd też rozumiem to tak, że w chwili rozwiązania tej kwestii (tj. poznania odpowiedzi pytanie, po co są dni), ksiądz i lekarz biegają po polach, chaotycznie, bo choć mieli nieść ukojenie innym w potrzebie, sami są podatnymi na tę niewiedzę ludźmi, a ten ich bezładny bieg po polach świetnie obrazuje problem nierozwiązania kwestii.

  • a mnie się podoba translacja pierwszego wersu "dlaczego" - Larkin uwielbiał zaczynać swoje krótsze formy wielowarstwową frazą używając do tego języka/ słów wieloznacznych - a proszę mi wierzyć, przeciętny Brytyjczyk prawie w każdej podobnej sytuacji używa "what for" jednak nie zmienia znaczenia pytanie używając "what are" a tylko go poszerza - i chyba o to chodziło i Larkinowi i Wioli.

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 10:16:51

    Ach, rozwiązywanie tego problemu
    sprowadza nam lekarza i księdza
    w tych ich długich szatach
    do biegania po polach.

    • Wiv .
    • 04 kwietnia 2011, 11:05:52

    Zmieniłabym w wersji Alx ostatnią linijkę na:
    biegnących przez pola
    ...

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 13:10:00

    Pani Weroniko, a zastanowiła się Pani, dlaczego Larkin umieścił ten wers "In their long coats" w ostatniej zwrotce? Przecież ta zwroteczka mogłaby się spokojnie obejść bez jakiejś głupiutkiej wstawki o kostiumach. Byłoby zgrabniej, oszczędniej? Po co takie nic nie wnoszące dopiski?

    A odchodząc od tych retorycznych pytań - te kitle są takim wodzeniem czytelnika za nos. Mamy angielskie "bring", które normalnie oznacza, że się coś przyprowadza do nas. Ale niekoniecznie, bo może też kogoś doprowadzić do jakiejś sytuacji. Mamy też czasownik frazowy "bring in", czyli coś w stylu "sprowadzić sobie kogoś, żeby nam coś zrobił", ale Larkin odpycha zaraz nas czytelników od tego toku rozumowania, wskazując jawnie, że nie chodzi o "bring in", ale o coś innego. Każe porzucić to skojarzenie. Właśnie ten efekt uzyskuje przez wsadzenie księdza i lekarza w ichnie kontusze.

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 13:10:46

    Ja bym w związku z tym nie zmieniał.

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 13:14:10

    Z tym, że oczywiście na pewno da się ten kalambur, o który tutaj chodzi, rozwiązać zgrabniej niż w mojej wersji, ale, proszę, przy szukaniu tej zgrabności nie smażmy kolejnych naleśników.

    • m c
    • 04 kwietnia 2011, 14:01:44

    Alx - Pana wersja jest ok:)

    • m c
    • 04 kwietnia 2011, 14:03:08

    Ksiądz nie nosi "kitla", płaszcze, hmm też zbyt wierzchnie, szaty are the best;)...

  • Dla mnie wersja Wioletty jest najbardziej rytmiczna.

  • w tym wierszu "Brings the priest and the doctor" oznacza -"przyprowadz ksiedza i doktora", ale, ale ja zawsze mowie, tulmacznie nie musi byc doslowne, musi miec sens, i tak kazdy tlumaczy wedlug swego gustu i widzimisie i TAK POWINNO BYC
    mi sie podoba P. Wioletto :)))))

  • wiecej info poszlo na PW :)))

    jeszcze raz napisze, tlumacznie jest zawsze kontorowersyjne, bo kazdy z nas widzi po swojemu i to ma swoj urok, tak jest i w naszym rodowitym jezyku, jeden czyta to a drugi widz co innego ;))

    serdecznie
    ;)

  • *a drugi widzi co innego ;)
    sorry klopoty z klawatura ;)

  • Pozornie banalny wierszyk Larkina 'Dni' rozpoczyna się niewinnym pytaniem dziecka: 'dlaczego lub po co są dni?’Dzieci często zadają takie pytanie, ponieważ nie rozumieją, dlaczego dzielimy czas na odcinki i funkcjonujemy w jego przedziałach. W wyobraźni dziecka czas płynie inaczej. Poeta tez odwazył się zadać to trywialne, ale jednak filozoficzne pytanie.
    Grzegorz Łączyk świetnie wytłumaczył, dlaczego zdecydowałam się zamienić 'po co’ na 'dlaczego'.

    Zrezygnowałam z drugiego wersu, aby zachować melodię tekstu. Larkin kochał jazz i nie wybaczyłby tłumaczowi, który spaprał rytm jego wiersza. chciałam, żeby dni rytmicznie mijały. Być może to był mój błąd. W każdej chwili mogę przywrócić drugi wers.

    Druga strofa to obraz rodem z ikonografii danse macabre. Przy umierającym stoi z jednej strony ksiądz, a z drugiej doktor (dodajcie sobie jeszcze łaciński napis: ‘Ksiądz jest lekarzem twojej duszy’). Mędrzec, który przeczuje lub zrozumie zagadkę czasu, (dyktaturę czasu nad życiem) stoi już jedną nogą w grobie, bo wiedza dotycząca czasu przekracza ludzkie rozumienie. Alchemicy, naukowcy, którzy chcieli rozwiązać tę zagadkę kończyli marnie, stąd może 'ach'

    Wielki błąd popełnili tłumacze, którzy zrezygnowali z ‘time and over time’: czas i koniec czasu, jeśli przełożymy to dosłownie. W pierwszej strofie podmiot zadaje pytania jak niewinne dziecko; w drugiej zwrotce odpowiada człowiek doświadczony i świadomy, czym jest i czym bywa czas: godziny, dni, lata (jak u Virginii Woolf), ale nie podaje czytelnikowi jednoznacznej odpowiedzi.

    Kto widział księdza lub lekarza, którzy biegają sobie bez celu po polach? :) Przecież nie uprawiają joggingu? Wychowałam się na prowincji i widok księdza, który w czarnej sutannie przecina pola, zawsze kojarzył mi się złowieszczo.

    'bring' - 'sprowadzić' czy 'wezwać' księdza, doktora to dla mnie prawie taka sama treść. Anglicy mówią: war brings Heath, ale w języku polskim mówimy ‘wezwij lekarza, sprowadź, przyprowadź, poślij po księdza, ale nie przynieś doktora, przynieś księdza - to brzmi śmiesznie :)

    Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za konstruktywne komentarze.

  • * war brings death (ależ dziwna ta moja pomyłka)

  • ale ładnie Ci wyszło, choć przez pomyłkę - wojna przyzywa wrzosowiska :)

  • Ksawery Psotnik,

    'Przynosi klecha z lekarzem'?

    wtedy byłaby liczba mnoga i brak końcówki -s w czasowniku 'bring':

    przynoszą klecha z lekarzem - bring the priest and the doctor

  • Alx z Poewiki,

    'w tych ich długich szatach
    do biegania po polach.'?

    Czy długie szaty służą do biegania po polach? :)

    Taki przekład nadaje drugiej zwrotce groteskowy sens.

  • Monique S,
    zgadzam się 'brings the priest and the doctor' w dosłownym przekładzie
    oznacza 'sprowadza księdza i doktora', ale może też być 'wzywa księdza i doktora'?

  • Grzegorzu, :)

  • tak, tak i jak mowia amerykanie "it's all in the eye of the beholder" ;)
    prawo, tego co tlumaczy, aby tylko mialo rece i nogi :)
    serdecznie
    :)

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 18:31:27

    Pani Wioletto - zdaję sobie sprawę z takiej możliwości odczytania. Też uważam, że moja sklecona naprędce wersja ma mnóstwo mankamentów - to niejedyny. Jedyne natomiast, co chciałem pokazać, to tyle, że ten niuans, który wyodrębniam w mojej dyskusji, jest przetłumaczalny.

    Kiedyś była taka piosenka Kobmi: "Black and white". Tak mi się to zaczęło kojarzyć z przedostatnim wersem dzisiaj. :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

  • Alx,
    opozycję czerni i bieli w 2. strofie opisał Jerzy Jarniewicz w szkicu pt. 'Larkin w długim płaszczu': czarna sutanna i biały kitek, kropidło i kroplówka, więc Twoje skojarzenia słuszne :)Poza tym Jarniewicz napisał, że być może kapłan i doktor ‘biegają po polu’, a nie ‘biegną po polu’ w jakimś groteskowym szalonym tańcu :), wiec moje i Twoje przeczucia, interpretacje słuszne.
    Ja burleski nie widzę w wierszu ,Dni’. Ten pan w garniturze i okularach opisywałby księdza i doktora hasających po polu? Nie, na boga, to nie pasuje do żyjącego swoim spokojnym rytmem bibliotekarza, który kilkanaście lat prał ubrania w zlewie :)

  • Bardzo podoba mi się przekład pierwszej zwrotki pana Ksawerego Psotnika.

  • Tomek .04 kwietnia 2011, 09:11:41
    ,Pytanie w wierszu brzmi: po co są dni. Z ostatniej strofy msz wynika, że "rozwiązania" tej kwestii tak naprawdę nie ma, czy też jest ono połowiczne: czy to w chwili, powiedzmy, słabości (choroba, lekarz) - wtedy doceniamy "dni" naprawdę, czy to w chwili śmierci (ksiądz) - rozwiązanie jest poza "standardowym", ludzkim rozumieniem.'

    Świetna interpretacja!

  • * nie 'kitek' tylko 'kitel' - przepraszam za pomyłki.

    • . .
    • 04 kwietnia 2011, 19:54:12

    Pani Wioletto - burleska pewnie nie, ale sarkastyczna ironia w sprawach egzystencjalnych - jak najbardziej tak. W moich oczach ci biegający po polach panowie to taki sarkastyczny wyraz mocy, a raczej niemocy tych naszych specjalistów od życia i śmierci, w kwestiach związanych z przemijaniem i innymi aspektami czasu.

  • a według mnie - what are days for? znaczy - do czego służą dni. zwłaszcza jeśli miałoby pytać dziecko. na pewno nie o sens, ale o funkcję.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się