Orinoko
Data dodania: 18 listopada 2010, 14:38:40
ISBN: 83-88415-77-8
Krótki opis:
"W wierszach Wioletty Grzegorzewskiej najciekawsze wydają mi się te miejsca, w których dzięki porządkującej dyscyplinie słów ujawnia się nieogarnięty żywioł doświadczenia, także tego wstydliwego, naznaczonego lękiem czy zdziwieniem. W trójkącie, którego wierzchołkiem są obserwacja, pamięć i wers, nie spodziewajmy się ciszy" Jerzy Jarniewicz
Fragment:
Wszystko o moim ojcu
Ojcze, synu mętnej Warty, synu Bożego Stoku,
synu śląskich akwenów i jurajskich kamionek,
wojowniku w tatarakach z bambusową bronią,
prowadzący wojny podjazdowe z piżmakami,
które odważyły się przegryzać tętnice grążeli,
kozetkowy onanizatorze, niech mnie pamięć myli,
Wędkarzu w liściu łopianu na głowie, magiku,
który czarowałeś skręta ze śliny, tytoniu, bibułki.
W dymie byłeś znawcą mitologii chrząszczy,
takich jak Tribolium destruktor żyjący w orzechach,
który niszczy w zagrożeniu swoje młode larwy,
muzykancie krzywdzący w nocy niewinne
bandżo i moje uszy wielkimi improwizacjami,
grający na liściach przed oniemiałą rodziną
piosenki Elvisa Preslya i więzienne ballady,
pszczelarzu, przenosiłeś gołymi rękami
z jabłoni do ula młode roje i karmiłeś je karmelem,
gołębiarzu, kłusowniku, mistrzu ceremonii,
przeszukiwałeś areały ażurowych kości,
zwinięte w zbożach kuropatwy nabierałeś na wnyki;
bażanty pozbawiałeś godowej maści i powietrza,
stare liliputki naciągałeś na miedziane szkielety,
czyste wnętrza kun faszerowałeś watoliną,
ojcze, którego odnalazłam, niech mnie pamięć myli,
na liście Wildsteina, który na portierni szkoliłeś
robotników, aby kasowali w datownikach karty pracy
jak chore, białe języki, odźwierniku posyłający
papier na sponiewieranie, biegający na pochody,
na zabawy, na odpusty, Don Juanie wiejski,
felczerze od wszystkich boleści, ratowałeś
moje życie psim sadłem, niech mnie pamięć myli,
królu hipochondryków umierający codziennie
na jedną z pięciuset stron Medycyny Domowej.
Niech będzie przeklęty ten sinawy zimorodek,
który wygrzebał gniazdo w twoim słabym sercu.
Z duchami
Za progiem konduktorownii kocie łby podnoszą pyski.
Zgiełk w bramach, zgiełk wewnątrz granitowych kamieni.
Na językach pochody, procesje, pątnicy tańczą w Bistro.
Na ławkach podrygują uda harcerek. Dworzec się rumieni.
Za storami nocne rokowania, wyczekiwania końca, pętle
cyklistów, pętle kamienic, przemarsze, kłucia zelówek.
Głębiej: zapach słoniny przeszmuglowanej ze wsi, ucieczki,
zakazane sny, za rogiem ślepe strzały, piwnice się otwierają.
W ogrodzie na dachu puchnie po deszczu gniazdo jaskółek.
Słychać ragtime wozaków i gazeciarzy, gwar w Grand Caffe.
O śmierci
i tam byłem, niewiarygodny sam dla siebie
Seamus Heaney
Mówi: jest w tobie tajemna przestrzeń,
pod mostkiem czujesz kamienny dom.
W nim mieszka ta Mała. Zawozi ją do szkoły
taki rudy, co ukrywa ślad po mauserze.
W szkole uczy się języków martwych,
procesów rozpadu, anatomii drobnoustrojów,
wzorów skończoności i teorii przypadku.
Przeczytała już obowiązkowe traktaty
o wybujałej i histerycznej naturze grzybów,
o eksterminacji roślin naczyniowych.
- Zbyt pilna, dojrzała, jak na swój wiek -
powiada jej niewyraźna babka
zajęta cerowaniem sepiowych zdjęć.
Wieczorem siedzi z dziadkiem na ganku,
podaje mu lodowatą rękę, ogląda gwiazdy,
nieruchome punkty, majaczący blask w głogu.
Słyszy miarowe bicie źródła w stawie.
Dziadek całuje ją w czoło.
Jego usta błysk w pajęczynie,
dłonie spuchnięte króliki w niebieskim sitowiu
tną krajzegą deski na nowe łóżka,
na wszelki wypadek, dla nowych gości.
Co będzie, gdy dorośnie? Przejrzy na oczy
i zapragnie zachłysnąć się twoim powietrzem.
Może przejdziesz ulicę na czerwonym świetle,
napatoczysz się w miejskim szalecie na złotą bestię,
na sen, nóż w parku, na splot wydarzeń i słów.
Komentarze (3)
-
- Aaa Ks
- 22 listopada 2010, 18:10:03
Odjazd. Gratuluje szczególnie "Wszystko o...". Reszta mniej do mnie dociera, ale jestem zwolennikiem może zbyt uproszczonej poezji. Na książkę kliknąłem od razu, bo layout rozpoznawalny:).
-
- Jarosław Trześniewski
- 03 grudnia 2010, 14:36:09
Bardzo.
-
- Maciej Taranek
- 15 grudnia 2011, 21:18:10
"Orinoko" podrzucił mi Karol Maliszewski. Dobra to książka.